|
Tygrysica i kociątko Mysia
poniedziałek, 23 stycznia 2012
utknęłyśmy
Miałam w planach jazdę do małża do Przemyśla i jak zwykle z planów wyszło to co wyszło czyli NICI Nagle Mysia zaczęła wymiotować. Cofnęłam więc małża z dworca by do nas nie jechał. Wieczorem temperatura. Dziś już lepiej. Po lipie dziecko wypociło się. Temp spadła. Wyrazem jest tego twórczość mego dziecka czyli prace plastyczne w łóżku - bo dziś jeszcze przetrzymałam ją. No i czekamy co będzie dalej. Musze się jeszcze zastanowić czy i kiedy robić badania kontrolne - bo powinnam ale szkoda mi jej kłóć.
poniedziałek, 16 stycznia 2012
skrót
nie pisałam długo nie komentowałam - przepraszam moje wierne duszyczki u mnie zaś pojawiła się chęć skoku w dal - to ostatni gwizdek by realizować swe marzenia postanowiłam więc skoczyć w życie koniec roku miałam strasznie pracowity, teraz w styczniu lekkie spowolnienie i jak zwykle trochę się zaczynam martwić - owszem poukłada się wiem o tym :) a teraz siedzę w Świnoujściu gdzie prowadzę szkolenie jutro zaś odwiedzam stare śmieci szczecińskie oraz Feminkę Mysia zaś zaaferowana śniegiem i u dziadków jeździ z górki na pazurki
wtorek, 04 października 2011
obcy
Ze względu na to iż zero ludzkiego głosu płynie ze strun głosowych mego
męża coraz częściej dochodzę do wniosku iż nie znam tego człowieka Gdzie się podział ten empatyczny facet? Nawet ludzie których wspólnie znamy mówią mi że zmienił się stał się agresywny i chamski w stosunku do innych..... Chyba nie zobaczę już nigdy mojego Łukasza - łzy się cisną do oczu
poniedziałek, 05 września 2011
kolejny wyjazd
Znowu jestem na szkoleniu. Z jednej str to dobrze bo jest zarobek i doświadczenie dydaktyczne pogłębiam ale z drugiej strony tęsknota za Mysia człowieka zżera od środka. Mała chodzi na zajęcia dydaktyczne - 4h. Na więcej nie może - zbyt niskie płytki. Nie jest źle ale dobrze też nie. Nie dajemy sie jednak chorobie. By w końcu uniezależnić się od mych rodziców zaczęłam remont kawalerki i mam nadzieję że pod koniec września tam się przeprowadzimy. Mój m. z kolei siedzi w Przemyślu raczej nie kontaktuje się ze mną. Źle się dzieje miedzy nami. On czeka aż sie do niego sprowadzimy i tyle. Rozmowa nie ma z nim sensu bo zaczyna krzyczeć a wówczas ja zamykam sie w sobie - nie widzę sensu by go przekrzykiwać. I tak to trwa. Najbardziej mi szkoda Małej bo pyta o niego a on nie raczy nawet o nią zapytać a co dopiero porozmawiać przez tel. Mam żal do siebie że takiego ma ojca....
czwartek, 18 sierpnia 2011
dlaczego takie dylematy uatrakcyjniają nasze życie?
Mój Tępy pojechał wynająć mieszkanie w Przemyślu a mnie coś podkusiło
zaczęłam dzwonić po ośrodkach zdrowotnych i sie okazało że na
podkarpaciu nie ma hematologii dziecięcej najbliższa to w Kielcach gdzie
teraz jestem u rodziców i Lublin. No i nie wiem co teraz. W Kielcach
nasza mała jest pod opieką lekarzy, mam tu kawalerkę i rodziców ale
przede wszystkim pod ręką opiekę zdrowotną zaś jeśli by płytki spadły
drastycznie poniżej 20tys to z Przemysla musiałabym jechać albo do
Lublina (droga to 3h,30min) lub do KC (do KC droga trwa 4h). Raz wiozłam
dziecko z małą ilością płytek do Wrocka i do KC efekt był taki że od
razu wylądowała w szpitalu. Nie wiem co robić. Tępy będzie się wściekał
bo on wyznaje zasadę że rodzina ma być z nim i zdrowie małej jest mniej
ważne. Jeśli zostanę w KC to na bank za 3 lata z woja odejdzie
argumentując że chce być z rodziną (oczywiście w KC nie będzie mieszkał
tylko na wsi u siebie) i najmniej ważny aspekt będzie to czy w cywilu
znajdzie pracę. Dwa jeśli płytki będą niskie to w przypadku szkolenia
muszę mała i tak do KC przywieźć do moich rodziców bo przecież mój się
tak dzieckiem zajmuje że po ostatnim jego zajęciu się nią mała była w
szpitalu.... Cholera...................................
środa, 06 lipca 2011
poleciało znowu 4 tyg po szpitalu
znowu płytki u Myśka na ryja spadły z tym że nie na takiego max i jeszcze do tego małż który jęczy że dziecka nie widzi i jemu
sie to nie podoba i nie dociera do tego zakutego łba że
jazdy teraz z wizytami do dziadków ponad 100km na 2 tyg w jej stanie nie
jest dobrym rozwiązaniem ...... tępol i tyle. A ja szykuję się psych do ponownego pobytu w szpitalu bo pewnikiem dojdzie a w Kielcach hematologiczne sprawy leżą z onkologicznymi ( widok dzieci onkologicznych jest..... po ostatnim pobycie wszyscy dochodziliśmy do siebie kilka dni..... ) Przepraszam za język i za to że milczę i nie odp na Wasze posty ale nie daję rady (ciągnę sznurki ale czasem któryś się wymknie)
czwartek, 09 czerwca 2011
szpitalny tydzień
Właśnie kończymy nasz tydzień w szpitalu Z Mysią siedział małż i o dziwo poradził sobie ... przeżył pobyt bowiem zaczął żyć historiami chorób sąsiadów Mysi a raczej to były przypadki onkologiczne Zdecydowaliśmy się na biopsję szpiku - była na nasze żądanie bo lekarze nie chcieli jej wykonać i dobrze się stało bo jedno wykluczyliśmy mianowicie wszelkie onkologiczne zagrożenie Czyli małopłytkowość nie jest związana z żadnym nowotworem, rakiem Ale jaka jest przyczyna? Dalej nie wiadomo może być tak że za jakiś czas córa wyrośnie z małopłytkowości a może być tak że będzie to forma przewlekła a wtedy pójdą w ruch sterydy - oby nie Jutro prawdopodobnie będzie wypis do domu i dalej czuwanie nad poziomem płytek - zobaczymy co powie pani prof z Wrocławia
czwartek, 02 czerwca 2011
rocznica
4 lata temu o 9.45 przyszła na świat moja Mysieńka Cudzie mój największy życzę Ci zdrówka bo teraz ono u Ciebie priorytetem Buziaki uściski ramion mych dla Ciebie Twoja Mama
czwartek, 26 maja 2011
co dalej
wyniki - płytki poszły w górę jest ich ponad 40tys jutro tel do prof i zobaczymy co powie ale najważniejsze że PLT poszły do góry dziękuję Wam za wsparcie
poniedziałek, 23 maja 2011
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
|